niedziela, 13 września 2009

Nowy fioł…

Dzisiaj nie pokażę nic gotowego.Cały czas dziergam nieśmiertelną firankę.Nie mogę jej skończyć,a chciałabym mieć to już za sobą.Dlatego też postanowiłam zabrać się ponownie za nią i dziergam bez wytchnienia.Chociaż to nie zupełnie prawda.Bo jak mam jej dosyć to wyciągam coś innego.Jest to mój nowy “fioł”,czyli frywolitka.Zakochałam się we frywolitce.Trochę liznęłam jej na spotkaniu w Gdańsku.Kupiłyśmy z Lucyną czółenka, książki i zaczęłyśmy próbować w zaciszu domowym.Nie wiem jak idzie Lucynie,ale mnie zaczęło wychodzić to plątanie nitek.Na razie są to małe wprawki,aby wyćwiczyć rękę.

Oto moje frywolitkowe wypociny


Na tym będę kończyć mój wpis.Zabieram się za firankę,a w chwilach przesytu będę ćwiczyć frywolitki.Na początek mam plan zrobienia frywolitkowych gwiazdek na drzewko świąteczne.Mam nadzieję,że to mi się uda.

7 komentarzy:

  1. Super motylki i kwiatek Ci wyszły! Ja narazie trochę zarzuciłam czółenko, ale koniecznie muszę zacząć ćwiczyć. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo... Frywolitkami to ja bym się też chciała zająć... A szal sobie zrób. Ja co prawda nie mam jeszcze ani jednego własnego :), ale uważam, ze są swietnym dodatkiem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. super wychodzi))ja próbowałam i zostawiłam

    OdpowiedzUsuń
  4. Frywolitki wychodzą Ci bardzo fajnie - będę obserwować postępy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Początki świetne , mam parę jajeczek wielkanocnych robionych tą techniką /oczywiście kupionych / są wyjątkowo misterne. Podziwiam Twój zapał i umiejętności , gwiazdki na pewno Ci wyjdą .Bakcyla już połknęłaś i załapałaś o co chodzi , więc o gwiazdki jestem spokojna .Pozdrawiam Yrsa

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie Ci wychodzi. Ja się nawet nie podejmuję. Obawiam się ,że pogryzła bym czółenka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Po raz kolejny udowadniasz, że precyzyjne "prace ręczne"- to coś dla Ciebie:) Prześlicznie Ci to wychodzi*_*.

    OdpowiedzUsuń

Miło mi, że do mnie zaglądasz! Cieszę się, że chcesz zostawić tu swój komentarz. Dziękuję ;)